BMW 640i xDrive Cabrio

Tekst i zdjęcia: Mateusz Żuchowski

Jak szybko zmieniają się czasy. Podczas gdy jeszcze na początku lat 90. bawarski gigant motoryzacji dysponował w swojej ofercie czterema modelami – seriami 3, 5, 7 oraz Z1 – nieustanny głód zapełniania kolejnych nisz doprowadził do sytuacji, w której dzisiaj posiada tyle samych wozów bez dachu: kompaktowe Z4 i serię 2 oraz dojrzałe serie 4 i 6. Podczas gdy ćwierćwiecze temu głównym wyróżnikiem marki było świetne prowadzenie przy tylnym napędzie, dzisiaj wyznacza ona standardy jakości i komfortu, a lwią część sprzedaży stanowią wozy z wszechstronniejszym napędem na cztery koła.

Dlatego właśnie dla mnie najbardziej znaczącym symbolem przemian w BMW nie jest wcale kosmiczne i8 czy rodzinne 2 Active Tourer – samochody, które z definicji nie mogły być inne, niż są – ale właśnie ewoluujące serie 6 czy 7, które z własnego wyboru przeszły długą drogę od wątłych atletów ku zaprojektowanym z rozmachem wyznacznikom luksusu, które są wymieniane jednym tchem z topowymi modelami Mercedesa, czy nawet Bentleyami i Rolls Royce’ami (z tymi ostatnimi zostały przecież nawet powiązane technologicznie). Dlatego też otwarta wersja BMW serii 6 ma wszelkie przesłanki do tego, by powalczyć z arystokracją motoryzacji, jak Maserati GranCabrio, Astonem Martinem Vantage Roadster czy Mercedesem klasy S Cabriolet.

640i Cabrio ucieka na weekend. Gdzie? Do naszego ulubionego hotelu nad całym polskim morzem Pałac Ciekocinko (www.palacciekocinko.pl), który najlepiej uzupełnia się z luksusem największego bawarskiego kabrioletu.

Staje się to tak naprawdę oczywiste od momentu, kiedy spojrzy się na to majestatyczne, rozpościerające się daleko przed i za kierowcę nadwozie, oraz… w cennik. Z menu rozpoczynającym się od wartości 427 100 zł, klub właścicieli tego modelu zawęża się do całkiem elitarnego grona, nawet jeśli przy prezentowanym poziomie zaawansowania technologicznego nie jest to już tylko sezonowa zabawka, a wszechstronny samochód, który z powodzeniem można użytkować 365 dni w roku także na naszej szerokości geograficznej.

Co dość nietypowe ja na samochód tej ligi, to właśnie podstawowa odmiana 640i wyrasta na jeden z najlepszych wyborów w całej gamie. Choć w stosunku do bliźniaczej technologicznie serii 5 gama Bayerische Motoren została obcięta tak, by podwyższyć próg wejścia posiadania serii 6, także w kabriolecie oferowany jest jeden diesel. Nawet jeśli to rewelacyjna jednostka obiecująca 313 KM i średnie zużycie paliwa na poziomie 5,4 l/100 km, to dalej pasuje tu tak, jak trapery do marynarki – funkcjonalność nie miesza się z elegancją. Pozostaje więc pula trzech jednostek benzynowych, w której oprócz podstawowej 640i znajduje się jeszcze zupełnie zmieniające charakter (także w wymiarze budżetowym) 560-konne M6 i 650i z 450-konnym V8. To kolejna świetna jednostka, jednak inwestycja w nią dodatkowych 65 600 zł nie jest taka oczywista, biorąc znikome różnice pomiędzy nią a podstawową w codziennym życiu.

Nawet jeśli pod nazwą 640i kryje się teraz nic więcej niż rzędowa szóstka o pojemności trzech litrów, to naprawdę ciężko wymagać więcej od napędu otwartej serii 6: z mocą 320 KM i ogromnym zapasem momentu obrotowego generowanego z pomocą turbosprężarki typu twin scroll wgniatanie w fotel i ryk silnika są dostępne na zawołanie na każdym poziomie obrotów silnika, na każdym biegu. Trzylitrowy motor zgrabnie łączy szczególnie pożądane w kabriolecie przeciwności: z jednej strony rozpędzi ten ważący solidne nawet jak na tę wielkość 1965 kg do 100 km/h w 5,4 sekundy i będzie dalej rozpędzał w imponującym tempie, ustępując dopiero ogranicznikowi prędkości przy 250 km/h. Z drugiej strony to jednak kulturalna, cicho i gładko pracująca jednostka (zachowująca jednak charakterną chrypę sześciu cylindrów), świetnie dogadująca się z mistrzem drugiego planu: ośmiobiegową przekładnią automatyczną ZF będącą żywym dowodem na to, że nie wszędzie skrzynie dwusprzęgłowe są najlepszym wyborem. Taki downsizing możemy BMW wybaczyć, szczególnie że przynosi on też wymierne korzyści w postaci bardzo przyzwoitych wyników zużycia paliwa: w sprawnie pokonywanej trasie ten 320-konny kabriolet nie życzy sobie więcej niż około 11 l/100 km, nawet w mieście niechętnie przekraczając 15 l/100 km.

Wybierając więc nawet tę najsłabszą jednostkę w gamie nikt nie będzie się mógł czuć rozczarowany, a wiele osób pewnie będzie wolało zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na warty 16 000 zł dopłaty system xDrive. Choć jeszcze niedawno napęd na cztery koła – szczególnie w takim bulwarowym kabriolecie – wydawał się równie potrzebny co i wspominany diesel, ale szczególnie w takich krajach jak Polska xDrive otwiera przed właścicielami zupełnie nowe możliwości. Jako że seria 6 w założeniu konstrukcyjnym jest dostojnym GT, więc nawet mocne tylnonapędowe wersje tego modelu trudno na suchej drodze wytrącić z równowagi, napęd na cztery koła jest warty zainwestowania choćby dla tego przyjemnego uczucia z tyłu głowy, że cała moc zostanie w kontrolowany i bezpieczny sposób przeniesiona na drogę, także jeśli jest ta pokryta jest strugami deszczu lub śniegiem. Wtedy 640i może bez trudu stanowić jedyny samochód w garażu, do użytku przez cały rok.

Nikt chyba nie posądza w końcu tego jednego z największych płóciennych dachów w przemyśle motoryzacyjnym o gorszą izolację od wersji Coupe. Po jego zamknięciu nie sposób tak naprawdę zorientować się, że nad głowami nie ma wcale zamontowanego na stałe stalowego sufitu – ochrona przed szumem pędzącego wiatru, stukaniem kropli deszczu czy różnicą temperatur kabiny i otoczenia w niczym nie ustępuje wersji zamkniętej. Tak naprawdę, nawet po zsunięciu topu jak na standardy kabrioletów komfort stoi na bardzo wysokim poziomie. Wymagająca 1927 zł dopłaty i poświęcenia dwóch tylnych miejsc siedzących, w miejscu których jest rozkładana, ochrona przeciwwiatrowa jednak jak najbardziej tego warta – w cudowny sposób eliminuje zawirowania i szum powietrza w kabinie, tak że przy podniesionych bocznych oknach można podróżować i przeszło 100 km/h bez obaw o fryzurę i drobne przedmioty.

Wtedy w spokoju można nasycać się tym komfortem i bogactwem, którym otacza nas kabina. Nawet jeśli seria 6 dzieli wiele części w kabinie z przyziemną serią 5, udało się tu zbudować szczególną atmosferę: elegancki i masywny projekt deski rozdzielczej jest tradycyjnie bezbłędny pod względem ergonomii i czytelności, a jednak udaje mu się przemycić trochę lekkości i finezji. Rozpieszcza luksusem tak samo jak pozostałe Szóstki, gdzie delikatna, pachnąca skóra pokrywa całą deskę rozdzielczą i każdy najmniejszy zakamarek, a rozbudowane fotele zapraszają do długich podróży, po której wysiada się z wozu jeszcze bardziej wypoczętym, niż było się na starcie. Żeby nie było tu zbyt grzecznie i nudno, wyraźnie czuć tu też wyróżnik BMW: cały kokpit jest tradycyjnie zwrócony w stronę kierowcy, a pozycja za kierownicą jest bardzo niska. Forma nadwozia kabrio musiała jednak wymusić pewne kompromisy wobec pozostałych wersji nadwoziowych. Składany dach co prawda nie wchodzi do bagażnika, ale kradnie jego część już na poziomie konstrukcyjnym, ograniczając go do 300 litrów. Może wydawać się to niewielką ilością, ale wystarczy na weekendowy wypad dla dwóch osób. Podróż w większym towarzystwie też jest możliwa, bo jak na standardy kabrioletów model ten posiada dość sporo miejsca także z tyłu, choć trzeba pamiętać, że akurat pod tym względem standardy kabrioletów są bardzo kompromisowe…

Ostatnia aktualizacja modelu przeprowadzona w zeszłym roku przyniosła parę aktualizacji wnętrzu, które dostało nowe menu iDrive przejęte z modelu 7 (niestety tu jeszcze machanie palcami przed ekranem nic nie daje), oraz nadwoziu. Parę naciągniętych zmarszczek na reflektorach na zderzakach i reflektorach uczyniło majestatyczny widok Szóstki kabrio jeszcze przyjemniejszym dla oka – z dachem czy bez, w ruchu na krętej drodze czy w spoczynku pod nadmorską restauracją, to naprawdę piękne nadwozie, zachowujące arystokratyczny sentyment klasycznych GT. Wyróżniki BMW w postaci dumnych nerek i rozpoznawalnych świateł stanowią świetne tło do tej długiej, szerokiej i atletyczne rzeźbionej maski, trzeciej bryły tyłu czy też przetłoczeń za przednimi kołami, które sugestywnie przywołują na myśl wdzięcznie opadające błotniki przedwojennych automobili.

Na serię 6 składa się wiele bardzo wyszukanych i dopracowanych czynników, jak tryskający siłą i charakterem silnik, nowoczesny system iDrive, bezbłędna ergonomia, dobra jak na standardy segmentu przestronność. A jednak to właśnie te najprostsze rzeczy, jak mruk z dwóch końcówek układu wydechowego, widok wielkiej maski czy błękitne niebo nad głową mają tu największą wartość. W końcu prawdziwy luksus polega właśnie na takich prostych, niewymuszonych chwilach. BMW tworzy je świetnie.

BMW 640i xDrive Cabriolet

Silnik benzynowy, R6, 2979 cm3

Moc maks. 320 KM@5800-6000 obr./min.

Maks. moment obr. 450 Nm@1300-4500 obr./min.

Skrzynia biegów automatyczna, 8-biegowa

Prędkość maks. 250 km/h

0-100 km/h 5,4 s

Napęd na cztery koła

Masa 1965 kg

Nadwozie (dł./szer./wys.)   4894/2081/1365 mm

Pojemność bagażnika 300 l

Cena od 427 100 złotych 

 
 
 
 
 
 

kmh24 testy więcej

wtorek, 21.02.2017
wtorek, 07.02.2017
czwartek, 08.12.2016
poniedziałek, 21.11.2016
czwartek, 27.10.2016
do góry