Gdzie ja jestem?
Wyobraźcie sobie taką sytuację: dostajecie młotkiem w głowę, tracicie przytomność i pamięć, a po jakimś czasie budzicie się w Skodzie Superb. Oczywiście nie rozpoznajecie auta po logo na kierownicy, bo za nic w świecie nie jesteście w stanie sobie nic przypomnieć. Pierwsze wrażenie? Ogrom miejsca. No dobra, nie do końca, bo czasem z przodu nieco go brakuje na prawą nogę,
która zawadza o konsolę centralną. Ale z tyłu? Bajka, nawet auta klasy wyższej mogą poczuć się zagrożone. Nie mówiąc już o przepastnym bagażniku, który może pochłonąć 633 litry dobytku. Do wykończenia wnętrza użyto miękkich materiałów, dobrze zmontowanych i estetycznych, które za nic w świecie nie chcą wyglądać gorzej niż te, które znajdziemy chociażby w Audi. Wygodne i obszerne fotele w testowanej wersji zostały obszyte ekologiczną skórą i Alcantarą. Ergonomia na wysokim poziomie – wszystko obsługuje się intuicyjnie. Stąd już całkiem niedaleko do klasy wyższej. No i jeszcze takie gadżety jak elektrycznie sterowana pokrywa bagażnika (z możliwością ustawienia wysokości otwierania się klapy) z automatycznie odsuwaną roletą, skrętne reflektory biksenonowe z funkcją doświetlania zakrętów, słynna już „superbowa” parasolka w schowku w tylnych drzwi czy inteligentny system parkowania równoległego, który z dziecinną łatwością wykonuje zmorę wszystkich początkujących kierowców, czyli „kopertę”. Walnijcie mnie młotkiem jeszcze raz, w życiu nie uwierzę, że to Skoda.








komentarze
jak superb to tylkko taki bialy no i kombi. ten sedan sie nie umywa. a silnik i skrzynia naprawde daja rade, wykonczenie wnetrza super - bylewm na jezdzie probnej akurat takim egzemplarzem z tym silnikiem i skrzynka. fajne auto za dobry pieniadz.