„Hybrydowa” Corsa

Zaczęło się od trzęsienia ziemi – Opel we Frankfurcie pokaże Corsę Hybrid. Ale potem nie było już jak u Hitchcocka i napięcie zamiast rosnąć, opadało. Okazało się bowiem, że Hybrid, to tak na prawdę Mild-Hybrid.
Różnica między samochodem z oznaczeniem Hybrid, a Mild-Hybrid jest taka, jak miedzy lasem, a lasem krzyży. Mild-Hybrid, to w pewnym uproszczeniu system Stop&Start automatycznie gaszący silnik, gdy samochód stoi i włączający go (trochę bardziej ekologicznie od reszty aut) gdy kierowca chce ruszyć.
W Oplu akumulator odpowiedzialny za częsty rozruch silnika oraz działanie podczas postoju klimatyzacji, radia, czy elektrycznych szyb, ładowany jest w trakcie jazdy. Producent chwali się, że w Corsie Hybrid, po zdjęciu nogi z gazu dopływ paliwa do silnika jest odcinany, a energia kinetyczna auta zamieniana jest na elektryczną. To zupełnie tak jak w moim samochodzie. Mam przecież akumulator, który pozwala uruchomić silnik, mam alternator, który ładuje akumulator, a gdy zdejmuję nogę z gazu, dopływ paliwa jest odcinany. Może ja też mam po części „hybrydę”, tylko z ręcznym Stop&Start?
Opel Corsa w wersji „hybrydowej” ma spalać jednie 3,75 l/100 km, i emitować do 99g CO2/km. Nie można by tak od razu napisać?
Na salonie w Tokio, Audi również chce zaprezentować mały hybrydowy samochód. Ma nim być model A1. Tak, również i w tym przypadku chodzi o Mild-Hybrid. (ck)■







komentarze