polecamy Hirvonen wraca do gry

Rajd Polski, który po wieloletniej przerwie powrócił do kalendarza Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Świata, rozpoczął się w czwartek wieczorem superoesem rozegranym na torze w Mikołajkach, który padł łupem Pettera Solberga. Następnego dnia rano kierowcy wyruszyli już na prawdziwe oesy. Pierwszą pętlę wygrał Hirvonen ponieważ na ostatnim odcinku prowadzący wcześniej Sebastien Loeb wypadł z drogi i nie ukończył go z powodu uszkodzenia zawieszenia. Po pierwszym dniu na czele znajdowali się kierowcy Forda - Hirvonen i Latvala oraz Dani Sordo z Citroena. W J-WRC prowadził kierowca Renault Clio R3, Kevin Abbring.
Drugi dzień spokojnie można nazwać dniem Loeba. Francuz, który powrócił na oesy po zastosowaniu systemu Super Rally, wygrał cztery z sześciu odcinków specjalnych. Drugi dzień to także fantastyczna jazda innego francuskiego kierowcy Sebastiena Ogiera, którego dobre wyniki pozwoliły mu na zajęcie czwartego miejsca w generalce po drugim dniu. Pierwsza trójka pozostała bez zmian. Michał Kościuszko, który toczył ostrą walkę z Abbringiem na koniec dnia ustępował mu tylko o 0,8 sekundy. W N4 po 13 odcinkach specjalnych prowadził Michał Bębenek w Mitsubishi Lancer Evo IX.
Trzeci i ostatni dzień rywalizacji to dwa przejeżdżane dwukrotnie odcinki oraz kończący zawody superoes na stadionie w Mikołajkach. Spokojna jazda pozwoliła Hirvonenowi wygrać cały rajd, sięgnąć po 10 punktów i pierwszy raz w tym sezonie objąć fotel lidera WRC. Zdetronizowany lider dzięki uprzejmości kolegów z juniorskiego zespołu Citroena wskoczył na siódme miejsce w rajdzie i zdobył dwa punkty do klasyfikacji mistrzostw. Znajdujący się przed ostatnim oesem na drugim miejscu Jari-Matti Latvala uszkodził swój samochód na superoesie i nie ukończył rywalizacji. Dzięki temu wypadkowi na drugie miejsce wskoczył Dani Sordo z zespołu Citroena a trzeci był Henning Solberg z zespołu Stobart. Polski kierowca Krzysztof Hołowczyc prowadzący Forda Focusa WRC, który na początku jechał dosyć zachowawczo, ostatniego dnia przyspieszył i dzięki niepowodzeniom rywali znalazł się na szóstym miejscu w klasyfikacji generalnej rajdu. Michał Kościuszko, który po pierwszej pętli trzeciego dnia znalazł się na czele J-WRC, na trzecim oesie dnia uszkodził swojego Swifta Super 1600 wpadając nim na drzewo i w efekcie końcowym nie ukończył zawodów. Widać, że czytelnicy naszego portalu znają się na WRC, gdyż najczęsciej zaznaczana odpowiedz (50 głosów) to ta, w której słynny Hołek miał w rajdzie zająć miejsce w pierwszej dziesiątce.(ps)■








komentarze
co do organizacji to mam uwagi, ale impreza faktycznie first class..
warto było 9 godzin w podróży ;)
veni, vidi, vici jako jeden z 200 000 kibiców. Polska górą!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
bardzo dobrze zorganizowana impreza! Było mega wypaśnie :)
Byłem, widziałem, podziwiam...