polecamy Podwójne uderzenie

Jednym z nich jest znany od wielu lat niemiecki Brabus specjalizujący się w przerabianiu Mercedesów. Tym razem Niemcy skupili się na SUV-ach. Do Szwajcarii tuner przywiózł bowiem dwa kompleksowo potraktowane modele – ML AMG oraz GLK.
Ten pierwszy już wcześniej został dotknięty ręką magików z AMG. Jednak to w zupełności nie przeszkadzało Brabusowi zaaplikować jeszcze poważniejsze modyfikacje. W ich efekcie silnik V8 biturbo o pojemności 6,3 litra produkuje 650 KM (850 Nm momentu obrotowego) i umożliwia rozpędzenie ML-a do 310 km/h (to, jakby nie było, spore auto z napędem 4x4 osiąga 100 km/h już po 4,2 sekundy). Modyfikacje zaszły również w automatycznej skrzyni biegów, układzie hamulcowym i zawieszeniu. Nie zapomniano o aerokicie, nowym zestawie kutych, 23-calowych obręczy kół i wnętrzu, które zostało wykończone skórą i alcantarą.
Najmniejszy SUV Mercedesa nie oferuje aż tak porażających osiągów. Jednak GLK po kuracji Brabusa również ma się czym pochwalić. Przede wszystkim silnikiem, który pochodzi z Mercedesa S 500 i który został zamontowany pod maską SUV-a. Jednostka została rozwiercona do pojemności 6,1 litra i oferuje moc 462 KM (615 Nm momentu obrotowego), co pozwala na rozpędzenie GLK do 275 km/h (prędkościomierz wskazuje 100 km/h po upływie 4,9 sekundy). Podobnie jak w przypadku ML-a, również i tutaj Brabus przerobił zawieszenie, układ hamulcowy oraz zastosował nowy pakiet aerodynamiczny i założył dedykowany zestaw 22-calowych alufelg. Nowości znajdziemy także we wnętrzu – dostępne są zarówno jednokolorowe, jak i wielokolorowe, skórzane wykończenia (również w połączeniu z alcantarą).
.jpg)
Za to wszystko trzeba jednak trochę zapłacić. Za podstawowego ML-a Brabus życzy sobie niecałe 191 tys. euro. Co ciekawe, słabszy, ale bardziej zmodyfikowany GLK (zupełnie nowy motor) to wydatek nieco ponad 198 tys. euro.(ss)■








komentarze