polecamy To nie koniec kryzysu

Komentarze przedstawicieli większości koncernów samochodowych nie napawają optymizmem. W zeszłym tygodniu Norbert Reithofer, dyrektor genaralny BMW, jednoznacznie powiedział, że to, co teraz przechodzi bawarski producent, to najpoważniejszy kryzys w historii firmy. Podobne komentarze usłyszeliśmy z ust przedstawicieli innych koncernów.
Deiter Zetsche, najwyżej postawiona osoba w Mercedesie, również mówi o najgorszym okresie od czasów II Wojny Światowej. Na tym nie koniec. Z Volkswagena oraz Opla dochodzą podobne komentarze.
Niemcy nie są jednak jedyną ofiarą obecnej sytuacji gospodarczej. W Japonii także ogranicza się produkcję. Mitsuo Kinoshita z Toyoty skomentował sytuację jako awaryjną. Nie wspominając już o Stanach Zjednoczonych, od których to wszystko się zaczęło.
Co gorsza, wielu analityków mówi, że prawdziwy kryzys gospodarczy przyjdzie dopiero w 2009 roku, czyli jest tak naprawdę dopiero przed nami. Wtedy przetrwają tylko te koncerny, które będą w stanie bardzo szybko dostosować zdolności produkcyjne do potrzeb rynkowych, co oczywiście wiąże się z ogromnymi zwolnieniami.(ms)■







komentarze
"W życiu piękne są tylko chwile.."
Bo wszyscy muszą obniżyć koszy ( najłatwiej zwalniając ludzi ) bo tzeba oddać haracz bankom... Ci ostatni nic nie muszą...
To wszystko nie brzmi zachęcająco...