polecamy Szybki i głośny

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy jest całkowicie zmieniony bodykit. Przemodelowano całą karoserię – począwszy od reflektorów, grilla i zderzaków, na lusterkach skończywszy. Trzeba przyznać, że zmiany wyszły Golfowi na lepsze. Auto z szarego i zwyczajnego stało się zadziorne i agresywne.
Jednak jeśli w jakiś magiczny sposób nie uda nam się dostrzec RaVe 270, to na pewno go usłyszymy. I wcale nie chodzi tu o wściekle ryczący wydech. W samochodzie został zamontowany system audio, który z powodzeniem moglibyśmy wypożyczyć w celu nagłośnienia małego koncertu. Dźwięki wydobywają się z 13 głośników, rozmieszczonych po całym pojeździe, a do tego dochodzi jeszcze subwoofer o mocy 800 wat i dwa mniejsze po 250 wat każdy. Wszystko łącznie daje ścianę dźwięku o mocy 1400 wat.
Dodatkowo zgodnie z ostatnio obowiązującą modą a'la "Pimp my Ride" na wewnętrznej stronie klapy bagażnika zostały umieszczone dwa ekrany LCD. Pewnie dla tych, którzy uwielbiają podróżowanie właśnie w tym miejscu.
Niestety, kiedy już przechodniom uda się usłyszeć samochód, długo go nie pooglądają. Pod maską bowiem kryje się silnik z Golfa GTI, rozwijający tym razem moc 270 KM! W połączeniu z napędem na cztery koła, zapożyczonym z wersji R32 i skrzynią biegów DSG (wykorzystującą system dwóch sprzęgieł), daje nam auto, które potrzebuje ledwie 5,8 sekundy, by się rozpędzić do 100 km/h. Prędkość jest elektronicznie ograniczona do 250 km/h. Mimo tych dość imponujących osiągów, RaVe 270 pozostaje nadal ekonomiczny, przynajmniej według producenta. Samochód zadowala się średnio 9,1 litra paliwa na 100 km.
Na koniec najsmutniejsza informacja. To tylko concept-car, a więc przed nim jeszcze długa droga do tego, by można było mówić o jakichkolwiek planach produkcyjnych. Tym bardziej warto trzymać kciuki za RaVe 270.(ss)








komentarze
to na pewno dyzel
No i wiadomo jakie jeszcze drzemią pokłady mocy w GTI
RaVe - co za sympatyczna nazwa! Wreszcie jakaś alternatywa dla Toyoty RAV4. ;)