polecamy Krok w przód

Tuner poprawił w CR-Z w zasadzie wszystko poza jedną rzeczą – tą, która najprawdopodobniej liczy się dla was najbardziej – osiągami. Szanse na to, że świat ujrzy kiedyś brata Hondy Civic Type-R Mugen nie zostały jeszcze skreślone. Dopóki jednak nie otrzymamy oficjalnego potwierdzenia, debaty te nie mają większego sensu. Skupmy się na razie na tym, co jest. A jest… tak naprawdę nieźle prezentujące się hybrydowe coupe.
Wystarczy jedno spojrzenie na samochód z odległości 200 metrów by wiedzieć, kto zajął się Hondą. Styl Mugena cechuje jedyna w swoim rodzaju japońska dzikość, ostre kształty i obowiązkowo – ogromny spojler. Nowy przedni zderzak z dziennymi światłami typu LED nadaje niekoniecznie dzikiej hybrydzie zdecydowanie więcej agresywności. Z tyłu jest jeszcze lepiej – dyfuzor i oczywiście wspomniane wcześniej ogromne skrzydło nie mogą się nie podobać. Szkoda tylko, że tego typu elementy kojarzą nam się ze sportowymi aspiracjami aut, a nie „zielonymi przemieszczaczami”. Do całego pakietu, firma oferuje jeszcze szeroki wybór 17-calowych obręczy z lekkich stopów.
W środku znajdziecie dodatkowe wskaźniki, karbonowe lusterko wsteczne, oryginalną gałkę dźwigni zmiany biegów oraz welurowe dywaniki z logiem tunera. Zmiany mechaniczne to sztywniejsze zawieszenie, wydajniejsze hamulce, inteligentny system kontroli ciśnienia w oponach, sportowy filtr powietrza i układ wydechowy. Może chociaż one dodadzą hybrydzie kilka dodatkowych koni mechanicznych… Seryjnie coupe napędzane 1.5-litrowym motorem benzynowym przy pomocy silnika elektrycznego legitymuje się mocą 124 KM, a do osiągnięcia pierwszych 100 km/h potrzebuje 9,7 sekundy. Trochę mało, prawda? Jednak czy CR-Z w takim wdzianku może się komuś nie podobać?
Swoją drogą, Honda okazałaby się bezlitosna, gdyby po zobaczeniu takiej CR-Z nie dała się sprowokować do wyprodukowania wersji Type-R...(ag)
■









komentarze
miazga, totalny odjazd jak zwykle od mugen. mocniejszy silnik to kwestia czasu.