Jaki dziÅ› Polak po szkodzie?
Tym razem o motoryzacji ani słowa. W obliczu katastrofy, która miała miejsce 10 kwietnia czuję nieodpartą więc potrzebę ustosunkowania się do tych wydarzeń, mimo, iż portal nasz traktuje głównie o tematyce motoryzacyjnej. Jednak przecież oprócz tego, że tak jak każdy z Was jestem fanem wszystkiego co ma silnik i koła, jestem też Polką.
Katastrofa samolotu z ParÄ… PrezydenckÄ… na czele wstrzÄ…snęła całą PolskÄ…. WiÄ™cej - poruszyÅ‚a caÅ‚y Å›wiat. WiÄ™kszość Polaków już ochÅ‚onęła. Minęła żaÅ‚oba, nadszedÅ‚ czas, kiedy wszyscy ci bardziej Å›wiadomi zaczynajÄ… siÄ™ zastanawiać „Co dalej z tÄ… PolskÄ…?”. NiedÅ‚ugo na caÅ‚ego ruszy kampania wyborcza i bÄ™dziemy musieli wybrać Prezydenta Rzeczypospolitej. Od tej tragedii minęło już stosunkowo sporo czasu. Pierwszy tydzieÅ„ dÅ‚użyÅ‚ siÄ™ każdemu z nas, praca szÅ‚a jakoÅ› maÅ‚o efektywnie, nawet pogoda byÅ‚a kapryÅ›na. W drugim tygodniu wciąż przy wielu domach wisiaÅ‚y flagi narodowe. WiÄ™kszość z nich zostaÅ‚a już do pierwszego weekendu majowego.
Minęły ponad trzy tygodnie od momentu katastrofy Tupolewa. Choć wielu z nas w napięciu czeka jeszcze na ujawnienie zapisów czarnych skrzynek i ogłoszenie wyników prac komisji powołanej do zbadania przyczyn katastrofy, większość powróciła do codzienności i uznała fakt rozbicia się samolotu (zgodnie z ogólnie lansowaną nie wiedzieć czemu hipotezą) za wypadek. Obawiam się, że w zamieszaniu związanym ze zbliżającymi się wyborami, sprawa przyczyny złego lądowania samolotu pozostanie szybko zapomniana. Ktoś może powiedzieć, że to przeszłość, że lepiej było by gdybyśmy skupili się na dniu dzisiejszym oraz na tym co jest przed nami. Że nie należy patrzeć wstecz. Ale przecież jest właśnie zupełnie odwrotnie - historia jest nam potrzebna. Głównie po to, by nie popełniać dwa razy tych samych błędów. Pomimo, że nie możemy bez końca rozpamiętywać tej tragedii, musimy znać przyczyny katastrofy. Domagam się tego jak każdy Polak. Mamy prawo wiedzieć co było przyczyną śmierci najważniejszych osób w państwie. Wystarczająco dużo milczenia doświadczyliśmy po zbrodni katyńskiej, kiedy to wielu najlepszych obywateli Polski zginęło tragicznie od zadanych przez milicję "zaprzyjaźnionej" nam komunistycznej armii radzieckiej, strzałów w tył głowy. Tyle lat minęło i dopiero teraz prawda wychodzi na jaw! Nie możemy pozwolić się omamić po raz kolejny. Jako media podajemy narodowi prawdę cząstkową, a może tylko taką znamy? O tym jak mało nam wiadomo, świadczy choćby sam fakt, że dopiero po dwudziestu dniach dowiedzieliśmy się od prokuratury śledczej, że dopuszczane są cztery możliwe przyczyny katastrofy, a o tym przecież każdy z nas wiedział już w dniu rozbicia się samolotu! Musimy mieć swój rozum i domagać się rzetelnej i wyczerpującej prawdy. Nie mamy też żadnych powodów ku temu by wierzyć w dobre intencje Rosjan. Każdy, kto choć trochę zna historię, wie o czym mowa. Bądźmy więc ostrożni w naszych sądach i zamiast skupić się na tym, gdzie to Lecha Kaczyńskiego najlepiej było by pochować, pomyślmy trochę nad przyczynami katastrofy. Pokojarzmy fakty, postawmy te najbardziej niewygodne pytania, na które nikt nie chce odpowiedzieć. Nie bójmy się pytać. Nie bójmy się być podejrzliwi. Jak długo jeszcze będziemy dochodzić do tego, czy samolot do lądowania podchodził 4, 3, 2 a może jeden raz? Ile czasu można odczytywać zapisy czarnych skrzynek w dobie XXI wieku, gdzie już dawno za sobą mamy lot na księżyc, a już planowana jest wizyta na Marsie? Dlaczego rosyjskie wojsko chwilę po katastrofie nerwowo naprawiało oświetlenie naprowadzania na pas startowy? Dlaczego mgła tuż po rozbiciu się samolotu zniknęła jak ręką odjął? Dlaczego podano nam chybiony o 15 minut czas katastrofy samolotu? Dlaczego wszyscy lecieli jednym samolotem? Czemu na ostatnią chwilę? Wyobrażacie sobie, by Barack Obama, nawet w prywatnych sprawach, leciał w tak złych okolicznościach? Wyobrażacie sobie, że jego lot mógłby być nigdzie nie śledzony, a samolot pozostawiony sam sobie? I nikt by nie wiedział, kto dokładnie jest na pokładzie oraz o której godzinie wylądował lub się rozbił?
Mocno chciaÅ‚abym wierzyć, że ta katastrofa to przypadek. ChciaÅ‚abym wierzyć, że nie byÅ‚o to celowe i Å›wiadome dziaÅ‚anie, czy też zaniedbanie. Nie potrafiÄ™. Nie wierzÄ™ już w dobre intencje ludzi. Nie w czasach licznych ataków terrorystycznych, różnic religijnych. Nie w czasach, gdy nawet Polak Polakowi wilkiem. Jestem gotowa zaÅ‚ożyć siÄ™ (chciaÅ‚abym siÄ™ mylić), że po bardzo mozolnym odczytaniu zapisów z czarnych skrzynek Å›wiat pozna tylko suche dane, takie, które bÄ™dÄ… mogÅ‚y być podane do opinii publicznej. Bez analizy i wniosków. Wszelkie wÄ…tpliwoÅ›ci pozostanÄ… niewyjaÅ›nione, a to one z pewnoÅ›ciÄ… mogÅ‚yby nadać odpowiedni kierunek Å›ledztwu. Wielce prawdopodobne jest, że nigdy nie dowiemy siÄ™ co byÅ‚o przyczynÄ… katastrofy. ZresztÄ…, nawet gdyby okazaÅ‚o siÄ™, że byÅ‚ to zamach i wiedzielibyÅ›my kto za tym stoi… czy coÅ› by to zmieniÅ‚o? Może lepiej nie wiedzieć? Nie dochodzić? Bo przecież, cóż my możemy? Potrafimy siÄ™ tylko buntować przeciw sobie i coraz niebezpieczniej dzielić niestety nasze spoÅ‚eczeÅ„stwo na przeciwne obozy, tak jak to byÅ‚o w przypadku pochówku Prezydenta. Za przykÅ‚ad posÅ‚użyć może choćby najnowszy „hit muzyczny” o JarosÅ‚awie KaczyÅ„skim, który króluje teraz w Internecie i myÅ›lÄ™, że nie ma osoby, która by go nie sÅ‚yszaÅ‚a. Aż trudno w to wszystko uwierzyć. Przeraża już nie tyle sam przebój co bardziej poziom naszego spoÅ‚eczeÅ„stwa - znaczna część idzie „z trendem” i publikuje na wszelkich możliwych portalach, profilach, komunikatorach, czy gdzie tam siÄ™ jeszcze da, film z tym „wystÄ™pem” zamieszczonym na Youtube, bardzo siÄ™ tym przy okazji nakrÄ™cajÄ…c i wrÄ™cz czujÄ…c siÄ™ z tego dumnym. Tak ma wyglÄ…dać smutek narodu po utracie gÅ‚owy paÅ„stwa? Tak ma wyglÄ…dać szacunek dla rodzin ofiar tej tragedii? Å»enujÄ…ce! Czy naprawdÄ™ jesteÅ›my aż tak omamieni bez reszty przed ludzi pracujÄ…cych w mediach? Autorzy zranili uczucia wielu Polaków, którzy jeszcze nie pozbierali siÄ™ po Å›mierci Prezydenta, a my im przyklaskujemy! Dla nich najważniejsza jest sÅ‚awa i rozgÅ‚os. I wÅ‚aÅ›nie o to im chodziÅ‚o. DokÅ‚adnie tak jak Å›piewajÄ… - po trupach do celu, po trupach do celu...
PatrzÄ…c na postÄ™powanie takich ludzi (jeżeli w ogóle w nich zostaÅ‚y jeszcze jakieÅ› resztki czÅ‚owieczeÅ„stwa) myÅ›lÄ™, że tej prawdziwej Polski jest już coraz mniej. To bardzo przykre, ale naród polski sam sobie szkodzi. Nie potrafimy już nawet sami siebie bronić, jesteÅ›my bardzo sÅ‚abi i kopiemy pod sobÄ… doÅ‚ki. Czepiamy siÄ™ wszystkiego, jesteÅ›my zgorzkniali, peÅ‚ni hipokryzji i bÅ‚azeÅ„stwa. Co wiÄ™c musi siÄ™ stać, byÅ›my byli Polakami, takimi jak w dawnych czasach? Jaka tragedia jeszcze musi siÄ™ zdarzyć, byÅ›my tak jak kiedyÅ› kochali swój kraj i byli Patriotami przez duże P? Co jeszcze musi siÄ™ stać, byÅ›my skupili siÄ™ na tym, co ważne, a nie na bÅ‚azeÅ„skim show poniżajÄ…cym nasze uczucia? Nie wystarczyÅ‚a katastrofa i Å›mierć 96 osób. Przykro mi to mówić, ale wychodzi na to, że nieszczęście musiaÅ‚oby dotknąć każdego z nas osobiÅ›cie. DziÅ› w telewizji usÅ‚yszaÅ‚am, jak Aneta Todorczuk-Perchuć Å›piewaÅ‚a „Ty to masz szczęście, że w tym momencie, żyć ci przyszÅ‚o w kraju nad Wisłą. Ty to masz szczęście. Twój kraj szczęśliwy, piÄ™kny prawdziwy. Ludzie uczynni, w sercach niewinni, twój kraj szczęśliwy”. Cóż, choć od 1795 roku przez ponad sto lat Polski nie byÅ‚o na mapie, jestem przekonana, że wtedy bardziej istnieliÅ›my jako naród, niż dziÅ›.








komentarze
Jaki_dzis_Polak_po_szkodzie.. Bully :)
Jaki_dzis_Polak_po_szkodzie.. Neat :)
Jaki_dzis_Polak_po_szkodzie.. Slap-up :)
Jaki_dzis_Polak_po_szkodzie.. Neat :)
Wiecej dystansu? Czyli co pogodzic sie z tym brudem wokoło nas? Udawac,ze wszystko ok? Jestesmy dobrzy,tolerancyjni ,chetni do pomocy, Bron Boże Zawistni,pelni hipokryzji?O nie nie,Ktos kiedys w obliczu kataklizmu na Haiti powiedzial "ten kraj istnieje jako naród tylko na mapie" Tak dlugo walczono o to aby nasz krajznalazl sie na mapie jako nasza ukochana Ojczyzna/ tak jak w piosence Todorczuk-Perciuk. I co ? Demokracja i po..Tam gdzie zaczyna sie twoja wolnosc koniec z moja...A tak mialo byc....
Panowie... a do czego ma prowadzić ta dyskusja...?
Adamus, nie mnie dyskutowac o wyższosci kury nad jajkiem, czy prezydenta X nad prezydentem Y. polityka to nie są poglądy, tylko koniunkturalizm. nie zależy on od opcji, nazwy czy deklaracji. w naszym kraju linia demarkacyjna przebiega pomiędzy kościołem a centrum handlowym właśnie, ale są to różnice, które jeszcze nie tak długo były uśpione. otóż dożyliśmy czasów zero-jedynkowych, polegających na totalnym zamknięciu się we własnym kokonie argumentów i przekrzykiwaniu bardzo często tylko i wyłącznie za pomocą zwykłych kłamstw i oszczerstw. tak jak na boisku i tutaj są dwie strony - ofensywna i defensywna. każdy robi to co robi po swojemu i tak naprawdę najistotniejsza różnica między nimi to styl w jakim to robią, poprawność gramatyczno-stylistyczna oraz gęba (mniej lub bardziej sympatyczna). tyle.
z założenia nie wchodzę w spory kto co zrobił (w sensie politycznym) bo są one bez sensu - w obecnych czasach dogadać się mogę tylko sympatycy tej samej obcy. chciałem natomiast zwrócić na uwagę na stronę 'ogólnoludzką' tejże farsy. ponieważ każdy polityk, rząd itp ma coś na sumieniu (być może mniej, a być może więcej niż wiemy) żadnym argumentem w tej dyskusji nie jest to, że "ten to to, a tamten tamto". mówimy o konkretnej osobie/osobach i ich zachowaniu, które powinno byc rozpatrywane indywidualnie, bo zasłanianie się "wszystkimi" to bardzo wątpliwe usprawiedliwienie.
A który prezydent się w ogóle nadawał ? Pierwszy może się zaszczycić skierowaniem wojska wobec własnego narodu dla utrzymania władzy. Drugi był wykonawcą "grubej kreski" dzięki czemu kalectwo komunistyczne trwa w różnej formie do dziś. Trzeci opalony sługus z "magistrem" i problemem z...goleniem (ale jak pięknie w "swojej" telewizji wyglądał). A czwarty udający patriotę...
A jak konkretnie się odbiera suwerenność wyjaśnię na podstawie zaledwie kilku prostych, historycznych przykładów...
Na pierwszym roku studiów prawniczych m.in. tłumaczą, że zawsze należy czytać podpisywane dokumenty. Na drugim roku przez rok tłumaczą prawo konstytucyjne ( na czym polegają poszczególne artykuły i jakie mają następstwa ). Na czwartym dokładają prawo międzynarodowe łącznie z traktatem lizbońskim (wtedy jeszcze w projekcie, ale jak oznajmił "pan doktor" i tak będzie podpisany ?!)...
Czyli w roku 1997 pan prezydent chętnie ogłasza referendum na konstytucję której konsekwencji olbrzymia większość nie rozumie ? Masz do wyboru starą (komunistyczną) i nową (cacy) konstytucję... Pytanie tylko dlaczego politycy sami nie wzięli za nią odpowiedzialności i jej nie zmienili ?
Ostatni pan prezydent wg woli swojego elektoratu "niby" zwodził Europę nie podpisaniem traktatu... Aż tu nagle oznajmia, że jak Irlandia poprze referendum to on podpisze... Tu już o referendum nie ma mowy, bo jeszcze Polacy powiedzieliby "nie" i trzeba by było robić je do skutku aż powiedzą "tak". I nie dajcie sobie mówić że nasza konstytucja będzie ponad europejską... nie robiliby tyle zachodu gdyby tak było ! Komisja europejska będzie wg. "dobra Europy" narzucać co masz robić (jak za komuny).
Co do partii politycznych... Prezes PIS przemawiając w fundacji Batorego powiedział : "trzeba zrobić jeden krok w tył, aby następnie zrobić dwa kroki w przód". Krótko po tym rozwiązał rząd z niewygodnymi mu koalicjantami oddając władzę PO... na podstawie afery w której nikomu nic do dziś nie udowodniono... PO i PIS to ten sam twór łapiący tylko inny elektorat ( jedni zbierają podpisy w kościele, a drudzy w centrach handlowych).
W wiadomościach tego się nie dowiesz Mistrz_dza, bo lepiej aby ci to umknęło zanim wrzucisz kartkę do urny... A co do pana "W" to niestety większość częściej powtarza jego błazenady i sposób myślenia, lepiej wie co się dzieje w tańcu z gwiazdami, You can dancie czy jakimś durnym serialu niż we własnym kraju...
jeszcze jedno: owo święte oburzenie na wszelką formę krytyki obecnych wydarzeń jest tym śmieszniejsze, że mówimy o śmierci osoby, która do spółki z innymi doprowadziła do najgłębszego podziału wśród rodaków, chyba od czasów zaborów. mówimy o osobie, która wycierając się chrześcijaństwem otwarcie gardziła ludźmi innymi od siebie ("sp***rzaj dziadu") i łgała w żywe oczy. o osobie, uosabiającej wszystko co w polakach najgorsze, zaściankowość, prostactwo, gburowatość, nieuprzejmość, o nieznajomości etykiety czy języków nawet nie wspomnę. można tak bez końca. i jak na tym tle wypada taki wojewódzki? wolne żarty
cóż, nie jesteśmy krajem, z którego słowem należy się liczyć. jesteśmy na tym etapie rozwoju, że raczej powinniśmy szukać sprzymierzeńców i 'bratać się' wg określonej strategii, zamiast wymachiwać szabelką i obnosić się dumą. oczywiście moge sobie tylko tak mówić, bo naszymi nastrojami społecznymi rządzą fobie, uprzedzenia i wykreowane za dawnych czasów , złudne przekonanie o wyjątkowości naszego kraju.
z tym jest jak z polskim rolnikiem - unii nienawidział i nie chciał, ale teraz ciągnie z niej babilony, dzieci mają co jeść a i nowa plazma pewnie gdzieniegdzie stoi - zwykła hipokryzja
co do telewizji - podstawowa sprawa to rozgraniczmy przekaz publicystyczno-informacyjny od rozrywki. należy wymagać, szczególnie od mediów państwowych, rzetelności i obiektywizmu. standardy dziennikarstwa mówią też o profesjonalnym zachowaniu i nieprzemycaniu własnych emocji. nijak do tego nie pasują szlochający dziennikarze trójki i powtarzane jak mantra 'wypowiedzi' łapanych na ulicy ludzi, pełne emocji ale i braku refleksji (bo ta przychodzi zwykle później). jeżeli tą informacją bezstronną i obiektywną są właśnie te szlochy, podsycane co bardziej smakowitymi komentarzami przygotowanymi w zaciszu gabinetów politycznych, to, na litość, jak można mówić choćby o przyzwoitości?
tymczasem wybryki wojewódzkiego czy figurskiego to kabaret, mniej lub bardziej smaczny, ale kabaret. nikt nie ma obowiązku tego oglądać, w przeciwieństwie do wiadomości czy faktów, to jest program rządzący sie innymi prawami. chyba nie trzeba tego tłumaczyć? i nie można przy okazji nie zauwazać pewnych analogii do czasów minionych, kiedy ówczesny kabaret buntował się przeciw tubie, wtedy jedynie partyjno-gazetowej. w obecnych czasach media to także przeglądarka którą oglądamy codziennie, mimowolnie przyswajając 'treści'. ja twierdze, że media nie grają fair, że wypaczają rzeczywistość, 'sprzedają' ją jak proszek do prania i wobec tego faktu cieszę się, że są osoby sprzeciwiające się tej sytuacji. a jaki to reprezentuje poziom - jest takie powiedzonko starożytnych nowojorczyków: hate the game, not the player