Informatyzacja po polsku
Do połowy lipca 800 tys. firm musi wydać po 400 zł bowiem urzędnicy próbują na siłę wprowadzić elektroniczny podpis.
Ani firmy, ani zwykli obywatele nie rwą się, by z niego korzystać. Według różnych szacunków e-podpis ma dziś w kraju ledwie 20-30 tys. osób.
Podpis mógłby być wykorzystywany np. do autoryzacji przelewów w bankach internetowych. Tyle że banki wolą stosować jednorazowe hasła czy SMS-y.
Podobnie w przypadku faktur. Podpis elektroniczny miał uprościć firmom życie: tradycyjnie fakturę trzeba wydrukować, wsadzić do koperty, nakleić znaczek, zaadresować, pójść na pocztę i za to wszystko zapłacić. Elektronicznie jest znacznie taniej.
I rzeczywiście, przedsiębiorcy oszczędzają na fakturach. Ale e-podpis omijają szerokim łukiem - faktury VAT wysyłają sobie po prostu pocztą elektroniczną. Odbiorca fakturę drukuje i wkłada do segregatora. Wszystko gra? Prawie.
Kilka miesięcy temu Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał bowiem, że podatku VAT od tak wystawionej faktury odliczać nie można. Bo do jej wysłania musi być wykorzystywany podpis elektroniczny. Przedsiębiorcy sądowy wyrok jednak ignorują.
Skąd ta niechęć do e-podpisu? Nasi rozmówcy podają kilka powodów.
Barierą ma być cena. Choć podpis i tak o połowę w ciągu ostatnich lat staniał, to trzeba za niego zapłacić ok. 300 zł. I co roku bądź co dwa lata - w zależności od wykupionej opcji - odnawiać. Co znów oznacza wysupłanie z portfela 100-115 zł rocznie.
W dodatku podpis przypisany jest do konkretnej osoby. Jeśli pracownik, który go ma, odejdzie z firmy, trzeba wyrabiać go jeszcze raz.
Rozwoju podpisu elektronicznego nie ułatwia również decyzyjna niemoc, nie ustalono, kto za tę sprawę jest odpowiedzialny. Przez ostatnie lata podpis krążył między resortem gospodarki a MSWiA. Faktycznie nie zajmował się nim nikt.
Samo Ministerstwo Gospodarki, które obecnie nadzoruje rozwój e-podpisu, przyznaje, że na razie nie funkcjonuje on w Polsce tak, jak powinien. Zdaniem resortu szansą na jego upowszechnienie byłoby dołączanie podpisów w postaci chipa w elektronicznych dowodach osobistych, tak jak to się dzieje w wielu państwach europejskich. To jednak u nas chwilowo science fiction.
www.bankier.pl■







komentarze
Shoot, who would have thoguht that it was that easy?
Great thinking! That ralely breaks the mold!
VbzUjg AKAIK you've got the answer in one!