Najwięcej pieniędzy można zarobić na... pieniądzach
Te wyemitowane przez NBP w 2002 r. średnio zyskały do dziś na wartości 427%. Dla porównania na funduszu inwestycyjnym stabilnego wzrostu oferowanym przez jedno z czołowych towarzystw można było zarobić w tym samym czasie 54 proc.
– W obliczu giełdowego krachu coraz więcej osób poszukuje alternatywnych sposobów inwestowania – mówi Mirosław Mejer, prezes Express M, właściciela portalu E-numizmatyka handlującego monetami kolekcjonerskimi.
Obroty firmy Express M wzrosły ostatnio o 50% i wynoszą 20 mln zł. Podobne sukcesy notuje ponad 20 innych firm.
Największy hit wolnego rynku to moneta z wizerunkiem króla Zygmunta Augusta z 1996 r. Obrosła w ostatnich dniach legendą. Polacy rozmawiają o niej u fryzjera, w warzywniaku i przy piwie. 12 lat temu można ją było kupić za 2 zł, dziś warta jest... 700 zł. To oznacza zysk rzędu 35 000%.
Za dwuzłotową monetę z jeżem, również wyemitowaną przez NBP w 1996 r., sprzedający żądają obecnie 300 zł (przebicie 15 000 %). „Szlak bursztynowy”, czyli srebrne 20 zł z 2001 r., NBP sprzedawał po 57 zł. Wartość monety wzrosła już o 6000% – na internetowych aukcjach kupić ją można za 3000 zł.
Takie zarobki marzą się każdemu. Stąd po „sokoła wędrownego”, najnowszą kolekcjonerską monetę wyemitowaną przez NBP, Polacy stali przed oddziałami banku w gigantycznych kolejkach. Łącznie na monety z sokołem wydali aż 13 mln zł.
„Sokół” był dostępny w dwóch wersjach. Srebrna 20-złotówka kosztowała 91 zł. Każda osoba stojąca w kolejce mogła kupić tylko jedną taką monetę. Tydzień po emisji na wolnym rynku osiągnęła wartość 300 zł.
Dwuzłotówka ze stopu miedzi Nordic Gold kosztuje dziś 9 zł. Każdy kolejkowicz mógł kupić jedynie 30 egzemplarzy.
Czy dobra koniunktura potrwa wiecznie? – Krach jest niemożliwy – przekonuje Mejer. Inni eksperci mówią, że rynek numizmatyczny psuje sam NBP. Chcąc zarobić, zwiększa nakłady monet, co obniża ich wartość.
Robert Nogacki, twórca portalu Skarbiec.biz – Mam inne zdanie niż osoby nakręcające koniunkturę. Jestem nastawiony sceptycznie do inwestowana w monety kolekcjonerskie. To zabawa dla wysokiej klasy specjalistów. Drobni ciułacze, którzy stali masowo w kolejkach do banku, mogą się zawieść. „Sokół” był wyemitowany w 107 000 egzemplarzy i trudno o nim mówić jak o czymś unikatowym – mówi Nogacki. Przekonuje, że jeśli inwestować w monety, to tylko bite ze złota. Żeby zarobić, lepiej inwestować w serie o niskich nakładach (poniżej 100 000), niskich nominałach (są łatwiej zbywalne), odznaczające się nietypowymi elementami, np. zatopiony bursztyn. Można zastanawiać się, jak wpłynie na rynek wprowadzenie w Polsce euro. Ale do tego daleko.
Inwestycyjne hity ostatnich 12 lat
Zygmunt August 2 zł, 1996 r., nakład – 200 000, cena emisji – 2 zł, dzisiejsza wartość – 700 zł, zysk – 35 000%.
Jeż 2 zł, 1996 r., nakład – 300 000, cena emisji – 2 zł, dzisiejsza wartość – 300 zł, zysk – 15 000%.
Szlak bursztynowy 20 zł, 2001 r., nakład – 57 000, cena emisji – 57 zł, dzisiejsza wartość – 3000 zł, zysk – 6000%.
Arctowski i Dobrowolski 10 zł, 2007 r., nakład – 57 000, cena emisji – 57 zł, dzisiejsza wartość – 249 zł, zysk – 430%.
Foka szara 20 zł, 2007 r., nakład – 58 000, cena emisji – 91 zł, dzisiejsza wartość – 269 zł, zysk - 290%.
www.bankier.pl■







komentarze
10 października 2010GrzegorzNaprawdę fajnie się to czytało. Ale zdpere wszystkim coś z tego do mnie wreszcie dotarło i chyba zrozumiałem to, czego na moich studiach nie potrafiono mi wyjaśnić. Dzięki.
10 października 2010GrzegorzNaprawdę fajnie się to czytało. Ale pezrde wszystkim coś z tego do mnie wreszcie dotarło i chyba zrozumiałem to, czego na moich studiach nie potrafiono mi wyjaśnić. Dzięki.
Thanks for the great info dog I owe you bigtgiy.
Youve got it in one. Coudlnt have put it better.
ontyime1.txt;4;5
ontyime1.txt;4;5
ontyime1.txt;4;5
ontyime1.txt;4;5
ontyime1.txt;4;5