kmh24.pl

REKLAMA
zamów reklamę w serwisie kmh24
i / lub magazynie kmh
już teraz

Blog

Nie tylko samochód...

Anna Grzesik 29-07-2010; 22:54

Samochód jaki jest każdy widzi i co to jest każdy, prócz tych co się z choinki urwali, wie. Większość z tych „każdych” w dodatku wie do czego służy, a i spora część potrafi to urządzenie obsługiwać. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę z tego, jak wiele ról zdarza się mu pełnić w naszym codziennym życiu, oprócz przewożenia nas z punktu A do punktu B.

Przykładowo, samochód, oprócz robienia tego, do czego został stworzony, może być też psychologiem. Biorąc na siebie wszystkie złości i frustracje kierowcy, który w oszołomieniu po tym jak dziewczyna (tudzież żona) powiedziała kilka słów prawdy za dużo, pędzącego przed siebie w amoku, pomaga się mu odstresować na zasadzie katharsis przez sztukę. Tylko że do sztuki trzeba dojrzeć i ją rozumieć, a do tego nie każdy już ma powołanie. Pędzi więc taki delikwent na oślep (istnieje duże prawdopodobieństwo, że podobnie przechodzi przez życie…), nikt (ani tym bardziej nic) na jego drodze wtedy się nie liczy. Karoseria aż trzeszczy w zakrętach, a silnik wyje błagając o litość, choć dzielnie znosi wszystkie katusze. Czasem spotykamy takich frustratów na drodze. Zazwyczaj robią po prostu dziwne (a często niepotrzebne i niebezpieczne) rzeczy. Zazwyczaj jeżdżąc wolno i blokując ruch, w wyjątkowo stresujących dla nich sytuacjach życiowych, nagle diametralnie zmieniają swój styl jazdy. „Czerwone światło jest przecież zielone!” i „Co ty frajerze będziesz na mnie ręką wymachiwał? Sam se światła zaświeć, ja dobrze widzę bez nich!” to typowe przykłady zachowania wspomnianego frustrata. Rola psychoterapeuty pełniona przez samochód jest moim zdaniem cały czas niedoceniana. Auto takie poświęca przecież prawie całe siebie, żeby jego właściciel mógł się wyżyć i wrócić do domu nie bijąc kobiety albo dzieci. Co więcej – nie popadając w alkoholizm. Samochód wiernie wszystko bierze na swoją klatę, ratując rodziny przed rozpadem i pozwalając na uwolnienie tłumionych w sobie długo złości.

Auto wbrew pozorom może też robić za kuchnię. Przekrój przez wszystkie rodzaje: od wietnamskiej, włoskiej i orientalnej, poprzez wszelkiej maści fast-foody, aż na kanibalizmie kończąc. To tam można w świętym spokoju dokonywać rytuału konsumpcji. Pies nie będzie się patrzył na Was błagalnym wzrokiem, a kobieta nie powie, że ilość soli jaką spożywacie jest niedopuszczalna. W zależności od modelu, tudzież etapu jego zaawansowania pod względem tuningu, konsumpcja może się obywać bezpośrednio za kierownicą, na fotelach lub na służących do tego specjalnych spojlerach.

Samochód czasem staje się też świadkiem najgorętszych chwil uniesień, zwłaszcza gdy kierowca ma kilkanaście lat i jest to jego pierwszy samochód. Posługując się nim nastolatek taki próbuje znaleźć swoją miłość życia. Może to być też samochód taty, który nie wie o niczym tak samo jak o tym, że jego „fura poleci ponad dwie paki”. Co jest ważne? By, jeśli nie dysponuje wygodną tylną kanapą, miał bardzo szybko rozkładane przednie fotele. W wersji dla wyczynowców – szeroką poziomą maskę, bez wystającego loga typu „gwiazda Mercedesa” na środku. Mimo, że jej błysk jest cool, w tym wypadku przeszkadza. Lepsze do tych celów jest BMW. Chyba, że tatę stać na nowego Mercedesa.

Wbrew pozorom, samochód, pełniący rolę podrywacza nie ma tych samych cech, choć dobrze było by zapewne gdyby miał wszystkie na raz. Ale przecież, poza Porsche 911 GT3 (i kilku innych), nie ma aut idealnych. Tutaj jednak stan samochodu nie jest najistotniejszy. Najważniejsze jest logo, błysk blachy i obowiązkowa tuba w bagażniku. Najlepiej jak samochód jest czarny, kultowy, albo przynajmniej legendarny, choć wtedy trzeba dziewczynom tłumaczyć, na czym polega wyjątkowość samochodu, więc może lepiej nie. Jeszcze nie daj Boże, chcąc zabłysnąć swoją wysublimowaną wiedzą motoryzacyjną, zgubicie się we własnej wypowiedzi, a kobieta Was na tym złapie, bo okaże się, że jej tata był konstruktorem samochodów w FSO i w wieku czterech lat (dziewczynki oczywiście, nie taty) już siedziała za kierownicą AMG lub jakiejś innej tego typu maszyny. Może się to zakończyć tym, że ona siądzie za kierownicę i przewiezie was tak, że zwątpicie w sens swojego życia.

Istnieją też melomani, którzy po wieloletnich podróżach autobusami z słuchawkami na uszach są tak przyzwyczajeni do wyraźnego brzmienia dźwięku, że kupując w końcu samochód, pierwsze co w nim robią, to „tuningują” sprzęt audio. Ba, niektórzy jeszcze nie posiadając wyżej wspomnianego samochodu, ani nawet prawa jazdy, już sprowadzają zza granicy Pioneera z najwyższej półki (przykład z życia wzięty). Najwięksi maniacy czarnych bitów lub jednostajnego brzmienia elektronicznego, dbają również o zaspokojenie potrzeb muzycznych wszystkich przechodniów, wiernie opuszczając szyby i rozkręcając „volume” na maksimum. Często niestety ich wysiłki są niedoceniane, a melomani ostatecznie czują się bardzo zawiedzeni faktem, że nikt nie potrafi docenić ich altruistycznego gestu.

Są też samochody – pokazówki, tak zwane democar’y. Auto takie ma po prostu wyglądać, wzbudzać podziw i zazdrość albo najlepiej kontrowersje. To, że ma tylko 60 KM zupełnie w niczym nie przeszkadza. Przynajmniej każdy dobrze sobie je obejrzy, zanim się rozpędzi. Najczęściej zaciekawione spojrzenia przechodniów na pojazd z kosmosu to idealna rekompensata nieudanego życia albo tego, że druga połówka odeszła z innym lub też innych problemów o podłożu biologicznym, w które wnikać mi, jako kobiecie, nie wypada.

Jest jeszcze sporo innych ról, jakie pełnią te wdzięczne czterokołowe pojazdy w naszym życiu, występują one jednak w nieco mniejszej skali. Jest to na przykład rola szkoły. I to nie nauki jazdy co bardziej opanowania i cierpliwości. Głównie wtedy, gdy teściowa lub żona/mąż siedzi obok i uczy nas (mimo naszego wieloletniego stażu za kierownicą) jak należy właściwie jeździć samochodem. Auto pełnić może po prostu rolę wizytówki, tzw. VIP-car – wygląda to mniej więcej tak, że auto bardziej interesuje przechodniów niż samego jego posiadacza, który narzeka na nie cały czas i opowiada o jego wadach, podczas gdy słuchacze będą marzyć do końca życia choćby o takim używanym kilkuletnim. Samochód czasem pełni też rolę kochanki, z zaznaczeniem, że żadna prawdziwa kochanka nawet w połowie mu nie dorówna. Podejście takie nazywane jest też często maniactwem motoryzacyjnym. Kierowca taki będzie zawsze przypominał swojej kobiecie: „Pamiętaj, że … (tutaj należy wstawić odpowiedni model, pożądana jest płeć żeńska) była pierwsza.” Sporadycznie auto może pełnić rolę naszego osobistego dentysty, kiedy to twarde niczym skała zawieszenie pomoże się nam pozbyć wszelkich zepsutych zębów. Cóż – selekcja naturalna – pozostają tylko najmocniejsi przedstawiciele. Jeśli jesteśmy już przy medycynie, warto wspomnieć o jeszcze jednej tego typu roli w jaką wciela się nieraz samochód – jest to rola masażysty. Warunek? Subwoofer z dużym bas-reflexem o minimalnej pożądanej mocy 1000 Watt. RMS oczywiście. W końcu wibracje muszą dotrzeć do pasażerów przedniej części auta. Ewentualnie, wystarczy, że jest to (sięgnijmy do historii)… dwusuw. Tym, którzy doszukują się słowotwórczego skojarzenia ze tym słowem, sugeruję tym razem powściągliwość, wszak każda przesada jest męcząca. Poza tym, mnie, jako kobiecie, nie wypada nadwyrężać przypisanej mojej płci subtelności.

Auto może być wreszcie po prostu naszym własnym azylem, w którym mamy spokój od wszystkich codziennych problemów. Tylko lać benzynę i jechać. Cel sam się znajdzie. Gdziekolwiek, byle przed siebie. A jak się popsuje to do znudzenia siedzieć w garażu…

komentuj

komentarze

JIUbDqdFdYSj 17-03-2012, 19:20 powiedział(a):

PLRH93 , [url=http://rxjwnbctigyu.com/]rxjwnbctigyu[/url], [link=http://mohimorxmpwn.com/]mohimorxmpwn[/link], http://nvlcpvufkqzx.com/

zHVTRqQZOzjdrM 14-03-2012, 05:14 powiedział(a):

Wpis ciekawy, ale neistety jednostronny. Wybacz ale szczęśliwie jest Internet i o tym, że jedna i druga strona święta nie była można się przekonać w setkach filmf3w. Podobnie muszę się zdystansować od relacji działaczki anarchistycznej, do ktf3rej odsyłasz wystarczy wejść na youtube, żeby zobaczyć, jakie niewiniątka barykadowały się na Nowym Świecie (bo była ich zaledwie setka i bali się policji, chociaż wcześniej fizycznie bronili się przed atakiem pięciu (!) łysych agresorf3w; oczywiście nieścisłości i pewien brak życiowej logiki, w ktf3re tekst obfituje można wytłumaczyć zdenerwowaniem autorki). Ale nie o odpowiedzialności chciałem pisać co do zasady jednak wierzę w polskie sądy i jeśli owa koleżanka piszę prawdę i tylko prawdę to mając 99 kolegf3w i koleżanek za świadkf3w może liczyć, że znajdzie sprawiedliwość w sądzie.Ale ad rem. Piszesz, że organizatorzy nie powinni ponosić większej odpowiedzialności za to co się dzieje podczas zorganizowanego przez nich wydarzenia. ABSOLUTNIE się nie zgadzam. Każdy kto kopał musi odpowiedzieć indywidualnie. Ale jeśli organizator zaprosił do udziału organizację (?), ktf3ra na swoich stronach otwarcie pisze, że jej działania polegają w znacznym stopniu na konfrontacji fizycznej (antifa) to uważasz, że jest bez winy? Jak dowf3dca w wojsku wydaje rozkaz strzału, to odpowiedzialny jest tylko strzelający? Albo bardziej adekwatny przykład jeśli dowf3dca zarządza przemarsz wojsk przez miasto, nie ponosi odpowiedzialności za zniszczenia, ktf3rych dopuszczają się żołnierze? Łatwo się domyślić, że takowe wystąpią. To, że nazywam organizacje pokojową to stosuję po prostu PR. Liczą się działania a nie słowa, bo nikt nie potępiał marszu i kolorowej niepodległej z komentatorf3w za głoszone hasła, ale za brak wyobraźni przy ich organizacji i dążenie do konfrontacji. Ci od kolorowej niepodległej w ogf3le moim zdaniem powinni w środowisku być najmocniej krytykowani bo przecież teraz ani manifa, ani marsz rf3wności nie mają szans na spokojny, pokojowy przebieg. W moich oczach jawią obecnie jako hipokryci, ktf3rzy niosąc na sztandarze postulaty pokojowe chcą konfrontacji, nie odcinają się przy tym swoimi działaniami (najwyżej słowami) od konfrontacji fizycznej. I jeszcze jedno w żadnym razie nie chciałbym, żeby organizacje pozarządowe nastawione na konfrontacje decydowały o kształcie prawa o zgromadzeniach! To tak, jakby pozwolić, żeby policjanci z prewencji sami decydowali o tym, kiedy mogą użyć broni. Sorry, wolę prawnikf3w i konsultacje społeczne w formie, jakiej przewidują stosowne dokumenty rządowe.Tekst o tym, jakie są koszty wolności słowa bardzo mnie wystraszyły, bo powiedziałbym, że jest dokładnie na odwrf3t. Wolność słowa i swobody demokratyczne pozwalają w sposf3b cywilizowany (przymiotnik, ktf3ry nie pasuje mi do organizatorf3w obu manifestacji), bez konfrontacji fizycznej szukać kompromisf3w i akceptowalnych przez możliwie wielu rozwiązań. Pozwalają też mniejszościom na otwarte zwracanie uwagi na swoje problemy ktf3re niekoniecznie muszą od razu znaleźć poklask w opinii większości społeczeństwa. pozdrawiam,sympatyk centrum

zHVTRqQZOzjdrM 14-03-2012, 05:13 powiedział(a):

Wpis ciekawy, ale neistety jednostronny. Wybacz ale szczęśliwie jest Internet i o tym, że jedna i druga strona święta nie była można się przekonać w setkach filmf3w. Podobnie muszę się zdystansować od relacji działaczki anarchistycznej, do ktf3rej odsyłasz wystarczy wejść na youtube, żeby zobaczyć, jakie niewiniątka barykadowały się na Nowym Świecie (bo była ich zaledwie setka i bali się policji, chociaż wcześniej fizycznie bronili się przed atakiem pięciu (!) łysych agresorf3w; oczywiście nieścisłości i pewien brak życiowej logiki, w ktf3re tekst obfituje można wytłumaczyć zdenerwowaniem autorki). Ale nie o odpowiedzialności chciałem pisać co do zasady jednak wierzę w polskie sądy i jeśli owa koleżanka piszę prawdę i tylko prawdę to mając 99 kolegf3w i koleżanek za świadkf3w może liczyć, że znajdzie sprawiedliwość w sądzie.Ale ad rem. Piszesz, że organizatorzy nie powinni ponosić większej odpowiedzialności za to co się dzieje podczas zorganizowanego przez nich wydarzenia. ABSOLUTNIE się nie zgadzam. Każdy kto kopał musi odpowiedzieć indywidualnie. Ale jeśli organizator zaprosił do udziału organizację (?), ktf3ra na swoich stronach otwarcie pisze, że jej działania polegają w znacznym stopniu na konfrontacji fizycznej (antifa) to uważasz, że jest bez winy? Jak dowf3dca w wojsku wydaje rozkaz strzału, to odpowiedzialny jest tylko strzelający? Albo bardziej adekwatny przykład jeśli dowf3dca zarządza przemarsz wojsk przez miasto, nie ponosi odpowiedzialności za zniszczenia, ktf3rych dopuszczają się żołnierze? Łatwo się domyślić, że takowe wystąpią. To, że nazywam organizacje pokojową to stosuję po prostu PR. Liczą się działania a nie słowa, bo nikt nie potępiał marszu i kolorowej niepodległej z komentatorf3w za głoszone hasła, ale za brak wyobraźni przy ich organizacji i dążenie do konfrontacji. Ci od kolorowej niepodległej w ogf3le moim zdaniem powinni w środowisku być najmocniej krytykowani bo przecież teraz ani manifa, ani marsz rf3wności nie mają szans na spokojny, pokojowy przebieg. W moich oczach jawią obecnie jako hipokryci, ktf3rzy niosąc na sztandarze postulaty pokojowe chcą konfrontacji, nie odcinają się przy tym swoimi działaniami (najwyżej słowami) od konfrontacji fizycznej. I jeszcze jedno w żadnym razie nie chciałbym, żeby organizacje pozarządowe nastawione na konfrontacje decydowały o kształcie prawa o zgromadzeniach! To tak, jakby pozwolić, żeby policjanci z prewencji sami decydowali o tym, kiedy mogą użyć broni. Sorry, wolę prawnikf3w i konsultacje społeczne w formie, jakiej przewidują stosowne dokumenty rządowe.Tekst o tym, jakie są koszty wolności słowa bardzo mnie wystraszyły, bo powiedziałbym, że jest dokładnie na odwrf3t. Wolność słowa i swobody demokratyczne pozwalają w sposf3b cywilizowany (przymiotnik, ktf3ry nie pasuje mi do organizatorf3w obu manifestacji), bez konfrontacji fizycznej szukać kompromisf3w i akceptowalnych przez możliwie wielu rozwiązań. Pozwalają też mniejszościom na otwarte zwracanie uwagi na swoje problemy ktf3re niekoniecznie muszą od razu znaleźć poklask w opinii większości społeczeństwa. pozdrawiam,sympatyk centrum

AVTzlIIg 05-03-2012, 10:40 powiedział(a):

moi drodzy atkryuł wg mnie pała złością, ironią i negatywizmem, zgoszknieniem aż głowa boli. i przez to nie niesie ze sobą nic wartościowego, no poza informacją o przykrym nastawieniu autora i trochę braku kultury ale to moja osobista opinia. choć dużo osf3b uważa atkryuł za beznadziejny, z tych czy innych względf3w.teraz słf3w kilka szczegf3lnie do Ciebie Rutilius:)Boga nigdy nikt nie pozna, dlatego natura wszelkich uzdorowień nei jest nam znana. chyba że czujesz się na tyle wielkim ja im bardziej Go poznaję, tym staje się dla mnie bardziej nieogarniony.co do fragmentu o chrzcie wydaje mi się, że chodzi o wolny wybf3r w stylu wiem, że jest Bf3g,mam świadomość, mniejszą czy większą, że jest Miłością, ale i tak Go odrzucam uważam się za ważniejszego, lepszego, mądrzejszego -grzech pychy.sprawa wiary i niewiary, a w konsekwencji zbawienia jest bardzo trudna, dla każdego rozpatrywana osobno bo kazdy jest inny, ma inne doświadczenia, inne OBRAZY Boga większość niestety nieprawdziwych w jakimkolwiek stopniu.np. mf3j Bf3g darzy mnie wszystkim za darmo. i NIE wymaga ode mnie ofiary, bo sam złożył się w ofierze za mnie [męka, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa]. ale to jest tylko moje osobiste doświadczenie Boga;)a piszę komentarz, bo CHCĘ [ale nie odpłacić Bogu 'należne' - bo i tak bym się nie wyplaciła;] podzielić się z kimś tym, co uważam, tym, co przeżywam:)nie słyszałam o anielskich'opętaniach, jeśli chodzi o takie stwierdzenia ze strony chrześcijaństwa mf3głbyś podać mi jakiś atkryuł o tym?:) bo nie wiem na czym się opierasz.kocham Boga. i nie czuję się w żadnym stopniu opętana, zniewolona KAŻDY RODZAJ ZNIEWOLENIA JEST ZŁY . od religii/wiary też mozna się uzależnić od tej potrzeby akceptacji, bezmyślnego klepania' modlitw, społeczności, od znakf3w mf3wienia językami, proroctw człowiek wtedy czuje się lepszy od innych' ale nie o to chodzi w wierze. wiara to nie jest transakcja. wiara to jest RELACJA z osobowym Bogiem.a sądzeni będziemy z MIŁOŚCI /Bf3g oprf3cz tego, że jest najkochańszym, miłosiernym Ojcem, to jeszcze silnym, sprawiedliwym Sędzią/, więc rf3wnież osoba niewierząca, osoba innego wyznania, albo osoba ktf3ra nie słyszała o Bogu, moze być zbawiona. bo Bf3g nie bawi się ludzkim życiem, to Szatan się lubi nami bawić i to jest rf3żnica, ktf3rej często nie dostrzegamy. Bf3g dał nam wolną wolę i nie chce marionetek. owszem, daje nam znaki, czasem nawet silnego kopniaka na opamiętanie. ale decyzja o dalszym postępowaniu należy do każdego z osobna.Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę. 1 Kor 6, 12 [Pierwszy list do Koryntian]niczemu.choć to bardzo trudne.pozdrawiam:) owocnych poszukiwań życia:)

djjygGpXxlhWrrU 05-03-2012, 02:19 powiedział(a):

pisze:Pan pisze o ewolucji w pyzsrzłości, ja o przeszłości.Absolutnie nie! Przyjąłem Pana konwencję jak rozumiem eksperymentu myślowego. W przeszłości też nie było społeczeństwa 50/50%Ponadto, przez dziesiątki tysięcy lat religijności, była to religijnoć pierwotna, bez doktryn i politykiNie zgadzam się. Religijność pierwotna jest nieskończenie bardziej polityczna niż niepierwotna przede wszystkim dlatego, że nie było tam jeszcze rozrf3żnienia między kościołem a państwem, a zatem wszystko co plemienne (czyli polityczne) było jednocześnie religijne. Co do doktryny to zasadniczo zgoda, w tym sensie, że wierzenia nie były sformalizowane a od wierzeń ważniejsze i bardziej pilnowane były praktyki. i nie można powiedzieć, że istniały plemiona ateistyczne, ktf3re przegrywały w konkurencji. Zgadzam się, że nic nie wiadomo, by istniały plemiona ateistyczne. Ale to nie unieważnia argumentu. Gdyby religia była szkodliwa społecznie, to pojawiłaby się presja selekcyjna na wyeliminowanie religii. Weźmy dwa (znowu eksperyment myślowy), rf3wnie silne plemiona, z ktf3rych jedno było bardziej religijne drugie mniej religijne. Gdyby religia osłabiała siły społeczeństwa to mniej religijne winno wygrać i podbić tamto narzucając swoje wzorce słabszej religijności. Aż w końcu pojawiłyby się społeczeństwa czysto ateistyczne, ktf3re zapanowałyby nad światem. Niewykluczone, że zbliżamy się do takiego eksperymentu, jednak wspf3łczesna sekularyzacja to mgnienie oka w ewolucji, nawet społecznej, stąd pozostaje jeszcze kwestią nierozstrzygniętą, jakie ewentualne negatywne skutki uboczne się pojawią.VN:F [1.9.11_1134](from 0 votes)

woPzBysKFnlThp 16-02-2012, 14:57 powiedział(a):

Marcin BabeckiAndrzeju, tak, mysle ze wlasnie to autor ma na mysli biorac pod uwage fakt, ze zndigoe z litera prawa pobieranie plikow nie jest nielegalne. |

GzPQGiEwtUJzBmPnjbS 16-02-2012, 04:32 powiedział(a):

Now I feel stupid. That's celraed it up for me

iXsOXoVuoDqKuLXiiE 04-02-2012, 01:05 powiedział(a):

I might be beaitng a dead horse, but thank you for posting this!

hhnEMMCmGUBs 02-02-2012, 10:29 powiedział(a):

"Biologicznych różnic między płciami nie trebza chyba nikomu wskazywać, gdyż są one dość dobrze widoczne na pierwszy rzut oka, a przynajmniej być powinny. Zaś kulturowe różnice w postrzeganiu płci są, moim zdaniem, ich pochodną i z faktu, że inna jest biologiczna rola mężczyzny, a inna kobiety wynikają różnice w wychowaniu."Jakie jeszcze biologiczne prawidła przeszczepiłabyś na grunt ludzkich społeczności? Zabijanie nieswoich dzieci przez kolejnych partnerów samicy? Porzucanie niedorozwiniętych członków stada? Gwałty? Zabójstwa słabszych przez silniejszych?

aOIBXtNYSiUiSM 29-01-2012, 15:30 powiedział(a):

I really culodn't ask for more from this article.

Twój komentarz

Designed and produced by SkyGroup Sp. z o.o. SkyGroup - Beyond The Sky